Aug 26, 2016

Test produktów - Komosa ryżowa i makaron bezglutenowy + przepis na chilli con carne

  Nie jestem szalona. Nie pisałabym się na kupno całego dużego opakowania nowego dla mnie, nieznanego produktu, jeśli mogę kupić mniejszą wersję (próbną :D) Od razu mówię, że nie jestem wielką fanką kombinacji i lubię dość tradycyjne jedzenie, ale staram się wprowadzać do mojej kuchni coraz więcej zdrowych produktów, zamienników, byśmy już zawsze byli piękni i młodzi (żart.).

  A więc na pierwszy rzut poszła saszetka z miksem komosy ryżowej i kaszy z suszonymi warzywami. Obowiązkowo dodałam do tego kurczaka, bo samym ziarnem człowiek raczej się nie naje (z pewnością nie ja.).
  Jest to komosa ryżowa biała z kaszą, więc kolor ziaren przed ugotowaniem jest dość jasny. Sam produkt nie jest najgorszej klasy, z wyjątkiem tego, że nie zauważyłam tych 21% suszonych warzyw. Może Wy je gdzieś widzicie?

  Efektem tego było coś na styl kaszy z sosem. Gdyby nie kurczak to byłoby to bardzo ekhem... nudne? Trzeba było też doprawić własnymi ziołami, ale efekt nienajgorszy. Tak, jak napisane na produkcie - Wystarcza na dwa razy, więc następnego dnia wzięłam na lunch do pracy. Jedno jest na duży plus - taka porcja na małym talerzyku naprawdę wystarczyła na długi czas. zazwyczaj po białym ryżu, kaszy czy maakaronie czuję głód po 2 godzinach.

  Po testach próbnych trzeba było przejść do próby generalnej. Ta, niestety, poszła nieco gorzej. Przynajmniej w tym wykonaniu. Komosę czarna znalazłam w Pewexie w Cork, bardzo tanio. (W ogóle udostępnili w sklepie całkiem pokaźny zasób ziaren do kupna). Ale ja tak o tej komosie, a pewnie niewiele osób w ogóle kojarzy, o czym piszę. 
  
  Więc w skrócie: Komosa ryżowa, inaczej quinoa lub ryż peruwiański, to pseudozboże, tzn. roślina, która wytwarza bogate w skrobię nasiona, lecz w rzeczywistości nie jest zbożem. Jej właściwości i wartości odżywcze od wieków są cenione w Ameryce Południowej, skąd pochodzi. Nazywana jest tam "świętym zbożem Inków”, "złotym ziarnem Inków" i „matką zbóż”. Nic dziwnego - quinoa jest źródłem pełnowartościowego białka, zdrowych kwasów tłuszczowych, wielu witamin i składników mineralnych. Zawiera także saponiny, dzięki którym może wykazywać działanie przeciwalergiczne, przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne przeciwwirusowe i immunostymulujące. (źrodło: http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/komosa-ryzowa-quinoa-wlasciwosci-i-wartosci-odzywcze-komosy-ryzowej_34744.html)

  Tak prezentuje się surowa quinoa czarna. Zawsze przed gotowaniem trzeba ją dobrze opłukać, nawet 3 razy pod bieżącą wodą. No i teraz o gotowaniu. Na opakowaniu jest napisane, by gotować komosę 15 minutpod przykryciem, następnie odstawić na kolejne 15 minut, jeśli wychodzą z niech charakterystyczne białe strączki to znaczy, że jest gotowa.

  I tutaj moje uczucia są mieszane. Mimo, że działałam według instrukcji, moja komosa wciąż była miejscami surowa, a miejscami już ugotowana. Ziarna nie ugotowały się jednocześnie! Musiałam więc wrzucić je z powrotem do gotowania na jakieś 5-10 minut. Większość z nich była rzeczywiście ugotowana, ale ciągle kilka co jakiś czas pozostawało nieugotowanych. Nie wiem, czy do czynienia ma tutaj jakość produktu, czy sama komosa działa w traki sposób, ale nie gotowało się to jednakowo. Może dobrze jest ten produkt moczyć przed gotowaniem? Ktoś, coś, teges? 

  Dodałam dzisiaj tego 'cuda' do mojego chilli i emm.. Nie dojadłam do końca. Może przesadziłam z ilością quinoy, ale zupełnie zmnieł się kolor i tekstura chilli i mimo, że w smaku jest okej, to wyglądem nie przypomina nic miłego i wiem, że mój TŻ już by tego nie zjadł.

  Generalna ocena TEGO produktu 3/5, samej komosy ocenić nie mogę, bo mam nadzieję, ze to produkt spowodował taką postać rzeczy...


   Bezglutenowy makaron z Tesco. Dosyć kaloryczny, 100g produktu zawiera 355kcal, 7g protein i 2g białka. Producent zaleca porcję 75g na osobę, po ugotowaniu jest to 170g.
  A tutaj już ugotowany makaron z chilli con carne mojej pierwszej próby. Wybaczcie, że zdjęcia takie sobie, wszystkie wykonane moim nienajnowszej generacji telefonem. Makaron sprawdził się super. Tekstura super, smak super, wygląd super, cena też! Za 500g zapłaciłam może 1.80e co w porównaniu z innymi produkatmi bezglutenowymi naprawdę nie jest dużo.

Ogólna jego ocena to 5/5

  Chilli również wyszło całkiem spoko jak na pierwszy raz. Następnym razem mniej mięsa dla mnie ;) Krótki przepis na Chilli con carne (uwaga! wszystkie składniki są 'na oko') więc jeśli lubisz np. cebulę to dodaj jej więcej, nie lubisz czosnku, dodaj go tylko trochę, poziom ostrości potrawy też zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

Potrzebujemy:
- cebula
- czosnek
- papryka (może być każdego koloru :P)
- mięso mielone (u mnie 5% tłuszczu)
- świeże pomidory LUB pomidory z puszki (z puszki około 2/3 puszki w zależności, jak dużo chcecie tej potrawy.)
- fasola (dowolny rodzaj i dowolna forma. Możecie użyć zarówno fasoli białej, jak i czerwonej czy czarnej. Ja użyłam czarnej po ówczesnym moczeniu ok. 4h, natomiast fasoli z puszki moczyć nie trzeba.)
- papryczki chilli LUB pasta z papryczek chilli (dostępna w tubkach, tak, o, żeby się nie ubrudzić :) Łyżka takiej pasty to 1 średniej wielkości papryczka chilli)
- dużo przypraw! Przygotuj oregano, pieprz, sól i przyprawy, które lubisz w mięsku, naprawdę nie ma tu ograniczeń, bo to Twoje spersonalizowane chilli!)


+ Tutaj standardowo jak do każdego dania z mięsem mielonym, najpierw musimy poszatkować cebulkę i podsmażyć na oleju.
+ Do tej piękności dodajemy już czosnek (ja na dwie średnie cebule dodałam 3 ząbki czosnku i przyznam, że mogłam dodać więcej, bo go uiwlebiam, a na tak dużą porcję jest mało wyczuwalny).
+ Następnie po ok. 5 minutach dorzucamy papryczki chilli/pastę chilli cały czas mieszając, żeby się nie przyhajcowało (przypaliło :D).
+ Wrzucamy poszatkowaną paprykę. Gdy mamy już piękną i świetnie pachnącą bazę, dodajemy nasze mięso mielone cały czas mieszając.
+ Gdy mięso nie bęzie już surowe, dodajemy pomidory, dajemy szczyptę cukru, pieprz i sól i przykrywamy pokrywką.
+ Dusimy wszystko ładnie około 10-15 minut na małym ogniu, a w międzyczasie w osobnym garnku gotujemy już fasolę! Po wskazanym czasie dodajemy fasolę do chilli i doprawiamy przyprawami według uznania.
+ Jeśli poziom ostrości jest ciągle niewystarczający, dodaj ostrej papryki w proszku i białego pieprzu (lub zwykłego ;)).
+ Pozostaw pod przykryciem na kolejne 15-20 minut żeby danie przeszło przyprawami, no i co.. No i gotowe. :)

  Bez wielkiej filozofii :D Jeść można oczywiście samo, ale bardziej treściwe będzie np. z ryżem czy właśnie z odrobiną nietypowego makaronu :) Dla mnie jest to dobry przepis, nieprzekombinowany i raczej oparty na indywidualnym guście. Także jeśli masz chrapkę na chilli, to uciekaj do kuchni ;)


Algarve in 6 days

Hello,
   It is so hard to come back to old habits when you have spent two weeks away on holidays and then came back to work literally straight away for couple of days in a row with no break. Sometimes I feel like someone actually chewed me for a good while and then just left me hanging there with a last bit of energy. So yeah, come back to my workout routine or diet routine was really hard but I am already on it. I mean.. Today is a 4th day.. Out of ... 4 weeks.. but hey! Let's talk about good things... :D

   So, as some of you might know We went on holidays! Yaay! We spent 6 days in Portuguese Algarve. What do I think about it? Let's check using some better-looking pictures to tell you a bit.



 So we started our adventure in Algarve with a Jeep Off-Road Safari to visit the places we wouldn't be able to see by car or by bus. Views were indeed very good, however we already experienced more extreme off-road with my uncle in much higher mountains (Gorce) so It wasn't very 'Extreme' for us. It is definitely nice day out anyways and easy way to meet those suburbs we often skip while visiting countries.

 On the way was a lot of stops including trying a local alcohol and honey. They were so excited while talking about their local alcohol and let people try how it taste. It is actually pure BIMBER (Polish home-made very high-percentage alcohol).
  George with a jeep :)
 We reached the peak of our safari around 3pm - Foia, 904 m high. Couple nice views on the way.
   The next day morning we decided to see very popular caves in Algarve. It was totally different from what we have seen so far and very interesting. Small boat could get really close to the rocks and cliffs but also inside! As I thought we could use my camera on the way we have put it to waterproof drawer for the time of getting there just to find out we can stand up and take it from the drawer. We were stuck with two barely charged phones so pictures are not really the best quality..
 He was mad at me at this time 'cause I told him we are not renting a speedboat cause we can't even swim.
   Inside the cave.
   People leaving the caves before we get in.
  Big boy is not mad anymore on that one. I look like I weight 297457kg. 
  
  The rest of the day we spent on super-hot-super-sandy beach doing completely nothing :-)
  On the way back we decided to walk down all the way to the hotel. Weather was still hot but nice breeze appeared around 5pm so It was nice to just walk down. Traditional picture with palm.
   The size of them will never stop surprising me. Here, in the garden, they huge as well - but not damn tree-high!

  We reached our nearby's (I mean, place, we know how to back from :D) so George had to get some % before coming back to the hotel. The rest of the evening we spent playing darts and drinking some cocktails. 

 The next day We ended up in Lagos, the fourth tourist resort after Faro, Albufeira and Portimao. Actually It was very quick visit down there and spontaneous so we really didn't know where to go actually. Well, there was a Zoo Marine over there but how many zoo's we can see during one year.. So we decided to get a bit lost.. And we have found the best ice cream in Algarve! Just the best ;)
   We suck when it comes to that stick, people, we suck! We couldn't hold it properly to take pic. We tried that one like million times and there's still G's head on the letters, grrr! Next time we need a drone ;)
 On the way from Lagos. We were there by public bus, It only took us like 30 minutes to get and back from there and tickets were very cheap.

  Fifth day out of 6 (not whole 6 to be honest, more like.. 5,5 :)) we have spent in Aquashow Park in Albufeira mostly because of me. Yes, I wanted to interact with sea lions, I didn't care about anything else. I don;t have much pictures from out there because we were slightly busy (You had only 7 hours to ride and do everything and believe, in such a huge parks it is NOT enough!)
 G really wanted that picture. My small little baby. :P
  During lunchtime break. Then straight to swim :D
 Sea Lion. Such a beautiful animals! We had a small class about how long they live, what do they eat, why are they here what to do and what not to do while you are with them and then..
  Then I did it! I mean we did it! But I wanted it more ;) They are such amazing animals I can't even describe. Of course I know they were trained but very gentle and they are biting the ass! :P That was definitely nice experience that I will never forget. I wish I could do the same with dolphins at some stage but after that I really have no push :)

  Summarizing, 6 days in Algarve was definitely enough for us to visit this certain area. I think we complaint a bit too much on it because of the shitty room we got. Unfortunately after looking at some other hotels we just found out that all of them look like in PRL times (the times of Poland under communist regime between 1952 and 1989). Out one looked very nice from outside but inside well.. Let's leave it for a 'TOP 10 of the worst rooms you ever lived in' :) Food was kinds average for us. We like trying new things but It wasn't 'Wow' for us, even though everyday we ate something else.  I have decided to order more kids meals in restaurants! Portions are really big!

  If you are thinking of going to Algarve area, you are not renting the car to go around the whole country (We have Porto and Lisoba in our plans for city breaks, don't worry) then you shouldn't go there for more than 7 days unless you love just lying on the beach, getting a sunbath and swim in chilly ocean. It is a good spot for families with kids which for me is another minus cause you have no break from crying, noise and kids bombarding the hotel's pool all day long. 

  I hope you enjoyed my short post about this area of Portugal. Of course I am not able to include everything we have seen or everywhere we have been etc. so if you have any questions just go ahead and leave the comment :)